hipekus pisze:Za dużo osób "nic nie wiedziało". (...)
To pokazuje jak zły klimat jest w Polsce dla rozwoju CNG.
Eee tam, guzik prawda, że "nic nie wiedziało". Po prostu nie chcieli się Tobie tłumaczyć. Twoim następnym pytaniem było by: "A dlaczego stacja nie jest publicznie dostępna?"
I co wtedy? Musieli by się jąkać do słuchawki, głupio tłumaczyć, a może nawet podać nazwisko przełożonego, który taką decyzję podjął.
Najłatwiej jest zbyć klienta niewyszukanym tekstem: "Nie wiem, nie słyszałem, nie wiem kto wie, a ja tu tylko sprzątam."
Można sądzić, że gazownie są właśnie od sprzedaży gazu ziemnego, także CNG.
Ale tutaj sytuacja przypomina trochę kiepską piekarnię. Owszem, klienci mogą kupić chleb, ale już bułki wypieka się tylko dla piekarza i jego rodziny.
Zły klimat o którym wspominasz nie bierze się znikąd i nie odnosi się do całego PGNiGu. Bierze się z działań i zaniechań konkretnych ludzi w konkretnych gazowniach.
Żeby w poszukiwaniu pozytywnych przykładów nie sięgać daleko, to porównaj najbliższą Poznaniowi i Pile gazownię w Bydgoszczy. Trzy stacje blisko siebie, czwarta w budowie, teren pokryty będzie tak, że co 60 km znajdziemy stację. Dlaczego? Bo są tam właściwi, wykształceni i kompetentni ludzie na właściwych stanowiskach. Są świadomi, że teraz budują rynek, który będzie ich przyszłością. Robią wszystko dla rozwoju CNG, na co tylko pozwalają ich skromne finanse. I efekty są wtedy widoczne...
...a Poznań i Piła - sami możecie teraz porównać. Po co robić coś, jak można nie robić nic...
Tam jest tak, jak w tym powiedzeniu: "Co masz zrobić dziś, zrób pojutrze. Będziesz miał dwa dni wolnego."
Zupełnie inna historia to nadzór ze strony centrali PGNiGu. Zapewne jakby w Warszawie ktoś był tym zainteresowany, toby zażądał raportu porównawczego: gazownia vs. ilość stacji CNG, zaczął wyciągać wnioski i rozliczać z postępów w budowie rynku. Widocznie jednak nikogo takiego tutaj nie ma...