bartekk pisze:Osoba która tak namiętnie podrukowała kartki A4 z informacją o zakazie samodzielnego tankowania powinna coś w końcu zacząć robić dla rozwoju CNG w Warszawie.
Jak ostatnio rozpocząłem tankowanie (jeszcze samodzielnie) na Prądzyńskiego, obsługa sprawdziła moje umiejętności czytania

. Patrzę, i faktycznie, na dystrybutorze przyklejono przeźroczystym przylepcem wspomniane kartki owinięte folią, wprost do obudowy.
Widzę że już dokładnie opisaliście tę sprawę, więc się tylko dołączam.
Co takiego stało się pomiędzy poniedziałkiem, a środą, że wywieszono te straszące Klientów karteczki, podobne do tych niechlubnych z Kasprzaka?
Odnoszę wrażenie, że ktoś w PGNiGu cierpi na schizofrenię.
Z jednej strony wydawane są przez Zarząd PGNiGu niemałe kwoty na promocję CNG. Wspomnę tylko o majowych konferencjach organizowanych wspólnie z AGH w Krakowie. Sala, przygotowania, catering, grill, upominki itp. itd. Przecież to są niemałe pieniądze, wydane jednak w słusznej sprawie. Ostatnie spotkanie w Świdnicy też z pewnością kosztowało trochę grosza, podobnie jak uroczyste otwarcie stacji w Gdyni. O naszych wysiłkach i kosztach nie wspomnę. Wszyscy, w szczególności Dyrektorzy PGNiGu, przekonywali, jak dobrym i bezpiecznym paliwem jest CNG. I tak należy robić, bo to jest właśnie promocja.
Z drugiej strony włożony w to wysiłek i wydane tam pieniądze są znakomicie marnowane na niższych szczeblach w PGNiGu. Przez takie nieprzemyślane akcje karteczkowe i traktowanie Klienta "per noga" z pewnością nie przybędzie przekonania, że CNG jest bezpieczne, skoro musi być tankowane przez obsługę. Nie zachęci się też Klientów obecnym standardem płatności na stacji, która ma być podobno reprezentacyjna. Widzicie w tym jakiś sens albo spójną politykę? Bo ja nie.
bartekk pisze:Dobrym przykładem złej woli osoby odpowiedzialnej za stacje jest jeszcze raz podkreślę brak podpisania "normalnej" umowy na rozliczanie bezgotówkowe, na naszej stacji może ją podpisać tylko firma która kupuje 1000m3 CNG miesięcznie, moja babcia miesięcznie w swojej kuchence spala pewnie z 10m3 i ma fv przelewową, dodatkowo w swojej gazowni może zapłacić za fv kartą.
Moim zdaniem pewien limit jest dopuszczalny, ale tylko pod warunkiem alternatywnej możliwości płacenia kartą płatniczą, czyli albo jest limit (np. 100 m3) i jest też terminal na karty płatnicze, albo nie ma terminala, ale nie ma też limitu. Ta druga możliwość to jednak bardziej gdzieś na małej stacji na peryferiach, a nie "reprezentacyjnej" jaką chce być Prądzyńskiego. Tutaj terminal jest tak samo nieodzowny, jak na każdej stacji LPG.
bartekk pisze:(przykład można brać z Wrocławia, Wałbrzycha) tankowanie przez obsługę powinno być tylko dla zainteresowanych.
Tak właśnie jest na stacjach Shell, generalnie samoobsługa, ale jak przyjedzie paniusia z wylakierowanymi tipsami, zawsze jest ktoś chętny z obsługi i ją zatankuje. To standard w obsłudze Klienta, tak jak identyfikatory, które mają przypięte pracownicy.
bartekk pisze:jak najszybciej pomyśleć o polepszeniu oznaczenia dojazdu do stacji (brać przykład z miasta Toruń).
To kolejna rzecz, której nie rozumiem. Skoro są stacje (i Gazownie) gdzie standardy obsługi Klienta CNG są na wzorowym poziomie, to dlaczego Zarząd i pozostałe Gazownie nie biorą z nich przykładu i nie wdrażają tamtejszych standardów na pozostałych stacjach? Czyżby dawało tu znać o sobie polskie "Szlachcic na zagrodzie równy Wojewodzie"?