Pamiętacie mój post, w którym opisałem inicjatywę Gazpromu w sprawie budowy sieci stacji tankowania CNG w Europie? Jak wiadomo PGNiG nie podjął tej inicjatywy.
Teraz jawi się nowa szansa na rozwój CNG, tym razem z niemieckim partnerem VNG.
Kolejną szansą może być pojawienie się w sieci Gaz-Systemu realnych dostawy gazu ziemnego z bardziej przyjazną dla stacji CNG taryfą, co spowoduje rozwój stacji niezależnych. Pisząc "bardziej przyjazną taryfą" mam tu szczególnie na myśli brak kar za niedopełnienie lub przekroczenie "mocy umownej", które to kary pocinają każdy biznesplan niezależnej od PGNiGu stacji CNG.
Podkreślenia w treści moje.

Polski rynek gazowy może trafić na celownik firmy VNG z Niemiec Wschodnich, nad którą Gazprom przejął częściową kontrolę.
O strategii rozwoju VNG szef Gazpromu Aleksiej Miller rozmawiał kilka dni temu z prezesem niemieckiej firmy Klausem Ewaldem Holstem. - Chciałbym podziękować za lata owocnej współpracy, które przyniosły wielkie osiągnięcia Gazpromowi i VNG oraz stworzyły kolosalne możliwości dla wspólnych zwycięstw w przyszłości - powiedział szef Gazpromu.
To właśnie Holst był architektem zacieśnienia związków VNG - dawnego monopolisty gazowego w komunistycznych Niemczech wschodnich - z rosyjskim gigantem gazowym. Po zjednoczeniu Niemiec Gazprom wykupił 5,26 proc. akcji VNG. W 20 lat po obaleniu muru berlińskiego rosyjski koncern podwoił ten pakiet. Sześć tygodni temu holding Gazprom Germania odkupił od francuskiego koncernu GDF Suez 5,26 proc. akcji spółki z Niemiec wschodnich.
Francuzi nie ujawnili wartości transakcji, którą analitycy w zeszłym roku szacowali na 0,5 mld euro. Umowa ta stanowiła część pakietu uzgodnień GDF Suez z Gazpromem o dołączeniu przez francuski koncern do kontrolowanego przez Rosjan konsorcjum Nord Stream budującego pod dnem Bałtyku gazociąg z Rosji do Niemiec.
Po transakcji z Francuzami Gazprom ma 10,5 proc. akcji VNG, a dalsze 15,8 proc. należy do firmy Wintershall - głównego niemieckiego partnera rosyjskiego koncernu. W sumie alians Gazpromu ma 26,3 proc. akcji VNG, co daje mu tzw. negatywną kontrolę, czyli możliwość blokowania strategicznych decyzji na zgromadzeniu akcjonariuszy spółki z Niemiec wschodnich.
Teraz rosyjski koncern na pierwszym miejscu stawia zwiększenie sprzedaży gazu przez swoją niemiecką spółkę. A to niełatwe zadanie za Odrą, bo rynek gazu w Niemczech kurczy się. W zeszłym roku Niemcy zużyli 85 mld m sześc. gazu, o 12 mld m sześc. mniej niż w 2007 r.
Ten kryzys ominął VNG, które w zeszłym roku sprzedało 13,4 mld m sześc. gazu, tyle co Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo. Nowych możliwości rozwoju firma z Lipska szuka też poza Niemcami, a strategicznym zagranicznym rynkiem jest dla niej Polska. W zeszłym roku ta niemiecka spółka Gazpromu została drugim co do wielkości po Gazpromie dostawcą gazu do Polski. Kupiliśmy od niej 0,94 mld m sześc. gazu, czyli o 6 proc. więcej niż w 2008 r. To dopiero początek.
Przez połączenie z siecią VNG w Zgorzelcu można teraz transportować ok. 1 mld m sześc. gazu rocznie, ale państwowy Gaz-System rozbudowuje ten łącznik i docelowo będzie nim można sprowadzać do Polski 2,3 mld m sześc. gazu rocznie. VNG chce też dostarczać gaz do Polski przez nowe połączenie z siecią czeskich gazociągów w Cieszynie. Tym łącznikiem ma początkowo dopływać do Polski 0,5 mld m sześc. gazu rocznie, a docelowo - nawet pięć razy więcej.